wtorek, 29 kwietnia 2014

BLOGOWA AKCJA CHARYTATYWNA I WSPÓŁPRACA Z ELFA PHARM POLSKA! KUP I WSPOMÓŻ FUNDACJĘ "ZWIERZĘTA NICZYJE"

Witajcie!

jestem od wczoraj wieczora tak podekscytowana, że aż nie mogę wytrzymać! Wstałam (jak dla mnie) dosyć wcześnie aby jak najszybciej napisać Wam tego posta! 


Pamiętacie mój wpis z 17.04.2014 dotyczący WSPÓŁPRACY BLOGOWEJ NA CEL CHARYTATYWNY, prawda? Napisałam do wieluuuu firm, odezwały się dwie i właśnie pierwsza z nich przysłała dla Was fanty! Jest tego tak dużo, że nie mogę w to uwierzyć. Tylko jedna firma, a tyle fantów na rzecz zwierzaków! Tego się na prawdę nie spodziewałam.



DZIĘKUJEMY ELFA PHARM POLSKA









Jak widzicie na załączonych zdjęciach, firma Elfa Pharm Polska wysłała 8 zestawów kosmetyków z serii różanej. W każdym, ładnie zapakowanym i ofoliowanym zestawie znajdują się trzy produkty: żel pod prysznic, peeling cukrowy oraz przeciwzmarszczkowy krem odżywczy na dzień i na noc. A do tego wszystkiego, firma dołączyła 8 eko torebek. Torebki są wykonane z bardzo dobrego, wytrzymałego tworzywa, aż sama byłam zdziwiona :).

Jak już wspominałam w tym wpisie, planowałam pozbywać się fantów w dwojaki sposób. Na blogu - sprzedaż bez licytacji, po prostu jest produkt z gotową ceną. Na Facebooku - w formie licytacji. Jednak fanty od Elfa Pharm Polska są tak ładnie zapakowane i przygotowane na nowego właściciela, że postanowiłam ich nie rozwalać i przeznaczyć na sprzedaż gotowy zestaw z gotową ceną.


Nie chciałam na "dzień dobry" windować kwot i tak dalej, gdyż nie wiem jakie będzie zainteresowanie akcją i fantami, dlatego zaczynamy BARDZO spokojnie.


KOSZT ZESTAWU BEZ TORBY - 30 ZŁ
w tym są już koszta przesyłki!

KOSZT ZESTAWU Z TORBĄ - 35 ZŁ
w tym są już koszta przesyłki!

Jakie koszta byłyby zatem przeznaczone na Fundację?
Otóż, jeżeli każda z Was zaopatrzy się w zestaw z eko torbą - 35 zł i odejmiemy od tego około 10 zł na przesyłkę to zostaje nam czyste 25 zł na Fundację za jeden zestaw. Zestawów mamy aż 8!, a więc 8 zestawów razy 25 zł daje nam kwotę darowizny 200 zł !!! To jest oczywiście tylko prognoza wysokości darowizny, ale i tak zapowiada się obiecująco !!!

Jesteś zainteresowana/zainteresowany kupnem zestawu, wystarczy komentarz, albo mail na brokatwspreju@gmail.com :).

REGULAMIN:
1. Organizatorem Blogowej Akcji Charytatywnej jest autorka bloga http://brokatwspreju.blogspot.com/.
2. Darczyńcą w/w fantów jest firma Elfa Pharm Polska.
3. Pieniądze zebrane w czasie akcji trafią na konto Fundacji "Zwierzęta Niczyje" jako darowizna na cele statutowe Fundacji.
4. Do sprzedania posiadam 8 zestawów kosmetyków. W skład jednego zestawu wchodzą trzy produkty Green Pharmacy z serii różanej: żel pod prysznic, peeling i krem.
5. Cena zestawu bez eko torby to 30 zł. Cena zestawu z eko torbą to 35 zł. Koszta przesyłki w cenie.
6. Cała darowizna będzie przeznaczona na leczenie oraz utrzymanie podopiecznych w/w Fundacji.
7. Jedna osoba może kupić więcej niż jeden zestaw - na to nie ma reguły.
8. Paczki postaram się wysłać jak najszybciej. Jeżeli będzie duże zainteresowanie to zbiorę najpierw 8 zamówień i pójdę zbiorczo na pocztę. Jeżeli nie będzie wielu chętnych, paczki będę wysyłała na bieżąco.
9. Z każdą osobą, która kupi produkt, będę na bieżąco w kontakcie mailowym. Będę informowała o otrzymaniu przelewu, wysłaniu paczki itd.
10. Po sprzedaży fantów i wysłaniu Wam paczek nastąpi przelanie darowizny na konto w/w Fundacji.
11. Dane Fundacji: Fundacja "Zwierzęta Niczyje", nr konta 48 1020 1332 0000 1902 0840 1806, 16-400 Suwałki.
12. Po wysłaniu darowizny na konto w/w Fundacji przedstawiam publicznie potwierdzenie owej wpłaty.
13. Z Fundacją możecie się również kontaktować bezpośrednio: zwierzeta.niczyje@gmail.com.
14. Po otrzymaniu paczki będę wdzięczna jak każda osoba prześlę mi na maila informację o dotarciu paczki.
15. Przypominam, iż zakup fantów nie zobowiązuje Was do pisania recenzji o produktach!
16. Wszelkie pytania, niejasności, wyjaśnienia, objaśnienia, ewentualnie zamówienia i tak dalej proszę kierować na adres brokatwspreju@gmail.com.


BLOGI WSPIERAJĄCE AKCJĘ:
1. http://nuneczkatestuje.blogspot.com/
2. http://nkfn.pinger.pl/, czyli http://niekoffanaa.blogspot.com/
3. http://anissiax3.blogspot.com/
4. http://mela-beauty.blogspot.com/
zaczynam dopisywanie blogów :)
5. http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/
6. http://lakiernia-pulinki.blogspot.com/
7. http://kolorowyswiatmarzen.blogspot.com/
8. http://szaro--kolorowa.blogspot.com/
9. http://life-beauty-shopping.blogspot.com/
10. http://rubinowy-kot.blogspot.com/
11. http://egoistki.blogspot.com/
12. http://arcy-beauty.blogspot.com/
13. http://darmoszki.blogspot.com/
14. http://blondechemist.blogspot.com/
15. http://loveecosmetics.blogspot.com/
16. http://hidiamond.blogspot.com/
17. http://milosc-w-wersji-demo.blogspot.com/
18. http://modawedlugkasi.blogspot.com/
19. http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/
20. http://mirabelka1993.blogspot.com/
21. http://www.aniczkowo.blogspot.com/
22. http://szminkawszpilkach.blogspot.com/
23. http://obiektywnespojrzenianaswiat.blogspot.com/, czyli http://nieidealniezidealnizowana.blogspot.com/
24. http://machinaczyta.wordpress.com/
25. http://kraniec-teczy.blogspot.com/
26. http://codziennosciczastekpiec.blogspot.com/
27. http://hairdryeer.blogspot.com/
28. http://mrozinka.blogspot.com/
29. http://probeczki-opinie.blogspot.com/
30. http://swiat-blanki.blogspot.com/
31. http://www.lukaszmakeup.blogspot.com/
32. http://rose-vanilla.blogspot.com/
33. http://www.inlillyseyes.blogspot.co.uk/
34. http://ty-tez-mozesz.blogspot.com/
35. http://blog-amelia-ami-2901.blogspot.com/
36. http://neciabloguje.blogspot.com/
37. http://zapiski-grafomanki.blogspot.com/
38. http://wlosynaemigracji.blogspot.com/
39. http://pielegnacja001.blogspot.com/
40. http://migtesterki.blogspot.com/
41. http://martyna-mafka3.blogspot.com/
42. http://maniakosmetykowaniaa.blogspot.com/
43. http://ifyouliketobefashionable.blogspot.com/
44. http://lekcjewkuchni.blogspot.com/
45. http://beautybeauty2003.blogspot.com/
TERAZ LICZĘ NA WASZĄ POMOC! UDOSTĘPNIAJCIE!






Pozdrawiam, Magda









edit. AKTUALIZACJA!

Moje Drogie,

wszystkie zestawy rozeszły się jak świeże bułeczki w niecałą dobę od otrzymania paczki! To wszystko dzięki Wam! Jesteście niesamowite! Poszło 5 zestawów z eko torbą oraz 3 zestawy bez torby więc zostały 3 eko torby do kupienia - myślę, że kwota 10 zł za torbę wraz z przesyłką nie jest wygórowana więc jeżeli chcecie samą torbę PISZCIE: brokatwspreju@gmail.com !!



edit. 01.05.2014

Jutro zaczynam wysyłać paczuszki :D

czwartek, 24 kwietnia 2014

Lovely St. Tropez nr 2, czyli lakier do paznokci o strukturze jedwabiu


Witajcie,


o tym, że do Drogerii Rossmann wkroczyło mnóstwo nowości kosmetycznych chyba nie muszę nikomu mówić. O tym, że wśród owych nowości pojawiły się świetne lakiery Lovely też wspominać nie muszę - blogosfera, aż tonie we wpisach. Wśród tych lakierowych nowości pojawiły się nowe piaskowe odcienie połączone z brokatem, pojawiła się piaskowo-neonowa seria Ibiza, której mój biedny Rossmann nie może zamówić jak również pojawiła się seria St. Tropez, czyli lakiery do paznokci o strukturze jedwabiu. Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić lakierowi z serii St. Tropez co do którego miałam mieszane uczucia, a zostałam miło zaskoczona.



Lovely St. Tropez nr 2

Parę razy porządnie zawiodłam się na lakierach Lovely (długi czas schnięcia, gumowa konsystencja, powyginane pędzelki) i nie byłam pewna co do kupna lakieru z tej serii, ale postanowiłam zaryzykować i szczerze przyznaje, że nie żałuje.

W skład serii St. Tropez wchodzą trzy odcienie: jasno niebieski, jasno zielony oraz jasno różowy. Jak widzicie ja zdecydowałam się na kolor jasno niebieski - niestety nie potrafię wyjaśnić swojego wyboru :). Byłam wręcz w 100% pewna, że lakier będzie miał nieciekawą konsystencję oraz byłam przekona o tym, że skoro to jasny odcień to na pewno będzie zostawiał smugi i cienie. A niestety nie ma nic gorszego jak smużący lakier do paznokci. Dzięki Bogu moje obawy okazały się bezpodstawne.

Po pierwsze opakowanie, pojemność, cena. Tutaj firma Lovely większych zmian nie wprowadziła. Buteleczki szklane, proste, estetyczne, z białą nakrętką. Buteleczka ma pojemność 8 ml, a cena lakieru lekko przekracza kwotę 8 zł.

Po drugie pędzelek. Zawsze byłam miłośniczką pędzelków cienkich. Było to spowodowane dwoma czynnikami: 1) wieloletnie przyzwyczajenie oraz 2) malutka, wąska płytka paznokciowa. Potem na rynek weszły pędzelki szerokie, które były dla moich pazurków za duże i uniemożliwiały malowanie. Na szczęście bum na szerokie pędzelki w miarę minął, a producenci postawili na pędzelki średniej grubości. Są bardzo uniwersalne i wygodne. Nadają się dla kobiet, które mają zarówno dużą/szeroką jak i małą/wąską płytkę paznokciową. Lakier Lovely St. Tropez nr 2 posiada właśnie taki uniwersalny pędzelek. Nie za cienki, nie za gruby, idealnie wypośrodkowany.

Po trzecie konsystencja. Konsystencja jest dosyć rzadka, ale nie wodnista. Bardzo różni się od lakierów takich normalnych, jednokolorowych. Można by powiedzieć, że jest lekko kremowa i jedwabista. Aplikuje się ją bardzo gładko i wygodnie. Lakier idealnie rozprowadza się na płytce paznokcia nie tworząc smug, zacieków i tym podobnych cudactw. Po zaschnięciu na płytce struktura jedwabiu jest i widoczna i wyczuwalna. Wykończenie matowe, bardzo gładkie. Byłam tym mile zaskoczona ponieważ nie raz, nie dwa malowałam swoje paznokcie jednokolorowym lakierem i zawsze kończyło się to drugami, zaciekami, wgnieceniami, dziurami i tak dalej. W przypadku tego lakieru efekt końcowych jest praktycznie perfekcyjny. Lakier rozłożony jest idealnie na całej płytce, a to jest wg. mnie wielki wyczyn.

Po czwarte schnięcie. To kolejne miłe zaskoczenie. Posiadam parę lakierów Lovely i zazwyczaj schnięcie pozostawiało wiele do życia. Lakiery były za gęste, za gumowe i zasychanie trwało 1-2 godziny. Po zaschnięciu konsystencja lakieru na paznokciu i tak była gumowa co powodowało odbijanie się np. pościeli na płytce. Kiedyś zdarzyło mi się pomalować lakiery piaskowym, żółtym lakierem Baltic Sand i po godzinie, dwóch od pomalowania, lakier było można bez trudu zdrapać paznokciem - zero schnięcia. W przypadku serii St. Tropez jest całkowicie odwrotnie. Lakier schnie bardzo szybko, a efekt końcowy na paznokciach jest zaschnięty "na prawdę"! Nie ma możliwości odbicia ubrania, czy pościeli. Zaschnięta struktura pozostaje bez zmian, bez odbić, bez dziur, bez wklęśnięć. Druga warstwa również schnie ekspresowo i również zasycha  "na prawdę", bez odbić, dziur i wklęśnięć. Alleluja!

Po piąte krycie. Lakier jest bardzo jasny. Wiedziałam, że konieczne będzie pomalowanie dwóch, a nawet więcej warstw. Przed południem nałożyłam jedną warstwę lakieru (pokazywałam Wam na FP bloga), a wieczorem nałożyłam drugą. Zrobiłam to w takich odstępach czasu bo nadal mam uraz psychiczny do malowania wielowarstwowego. Ciągle mam wrażenie, że jak nałożę dwie warstwy na raz to czas schnięcia znacznie się wydłuży. Jedna warstwa wyglądała tak sobie, aczkolwiek dramatu nie ma. Druga warstwa daje już zdecydowanie ciekawszy efekt, który nie ukrywam bardzo mi się podoba. To ile warstw nakładamy zależy jednak od osobistych/indywidualnych preferencji. Mi osobiście delikatne prześwity nie przeszkadzają, ale zdaje sobie sprawę z tego, że Wy nałożyłybyście jeszcze trzecią warstwę dla pełnego, 100% krycia.


JEDNA WARSTWA







DWIE WARSTWY





Zostaje do omówienia jeszcze kwestia trwałości i wytrzymałości lakieru, ale tego w tej chwili opisać nie mogę. Są lakiery, które nie wytrzymują nawet jednej kąpieli (bo odchodzą płatami), lakier Lovely jak na razie jedną kąpiel przetrzymał idealnie. Sprawdzianem dla niego będzie jutrzejsze mycie włosów :).

Seria Lovely St. Tropez niestety jest serią ubogą - trzy lakiery, trzy kolory, trzy średniaki. Kolory na prawdę niczym się nie wyróżniają, nie są zachęcające. Ja zdecydowałam się na zakup tylko i wyłącznie dlatego, że byłam ciekawa struktury jedwabiu. Uważam jednak, że warto pokusić się o lakier z tej serii. Są to odcienie pastelowe, idealne na gorące lato. Są bardzo delikatne, przygaszone, nadają się praktycznie na każdą okazję. Wykończenie jest matowe, satynowe i wygląda dosyć ciekawe, inaczej niż w normalnych lakierach. Ja osobiście bardzo ciekawa jestem jak sprawdziłaby się wersja zielona i różowa. Od 05.05.2014 mamy w Ross promocję na lakiery -49% więc może uda mi się je dorwać :).

I jak Wam się podoba?



Chciałabym również przy okazji tego wpisu opisać Wam to co widziałam na mieście. Czekając dzisiaj na autobus do domu, rozmawiając z mamą o mojej nieszczęsnej szafie, odwróciłam się i zobaczyłam Panią z pieskiem na wózku inwalidzkim! TAK - piesek miał ręcznie zrobioną konstrukcję na kółeczkach, która służyła mu za wózek inwalidzki! Miał niedowład tylnych łapek i właściciele pieska zrobili mu wózeczek na kółeczkach dzięki którym mógł iść poruszając tylko przednimi łapkami! Owszem szedł powoli bo to trochę męczące, ale Pani była dla niego bardzo cierpliwa i cudowna! Zamiast usypiać pieska (pewnie miał wypadek) dali mu nowe życie! Piesek był mały, coś ala jamnik, piękna sierść, widać, że zdrowy, tylko łapki miał chore. Wystarczy odrobina serca! Jednak można być dobrym człowiekiem! Jednak są na świecie dobrzy ludzie! Nie wiedziałam, że w moim małym mieście zobaczę coś takiego! Myślałam, że się popłaczę! Wzruszyłam się do granic możliwości! Chciałam zrobić zdjęcie, ale byłam tak wzruszona, a jednocześnie było mi głupio (?), że tylko stałam i uśmiechałam się do właścicielki psa. Wiem, że ona tego nie przeczyta, ale chciałabym jej serdecznie podziękować za okazane serce i uratowanie psa! Jesteś kobieto cudowna! Taki niecodzienny widok potrafi zmienić ludzki światopogląd o 180 stopni...

P.S. Przypominam o naszej AKCJI CHARYTATYWNEJ! KLIK



Pozdrawiam, Magda


środa, 23 kwietnia 2014

GRANULKI ZAPACHOWE, jako alternatywa wosków Yankee Candle - ciekawe cacko, czy zbędny gadżet ??



Witajcie,


ledwo udało mi się uspokoić po dzisiejszych nerwach, aby napisać Wam jakąś ciekawą notkę. Czy będzie ciekawa to się okażę! Pisałam już o tym na FP bloga, jestem tak niemiłosiernie wkurwiona dzisiejszym dniem, że nawet sobie nie wyobrażacie...

Na blogu nie robię wpisów o ciąży, dziecku, wyprawce, remoncie, pokoiku, wózkach i tym podobnych bzdetach bo jest to blog kosmetyczny, a nie ciążowy. Czasami tylko dodam zdjęcie USG (dla zainteresowanych), albo pomarudzę o tym jak źle się czuje (bo niestety nie mam komu marudzić...) i to całkowicie wystarczy. Dziecko to sprawa indywidualna każdego rodzica i ja jestem zdania, że nie powinno się tym emanować na wszelkie sfery życia realnego czy internetowego. Dla niektórych jest to po prostu irytujące. Sama jak widzę posty typu "Kupa mojego dziecka", to wpadam w szał. Zamęczanie innych swoim dzieckiem nie jest fajne...

Dzisiaj jednak moje wkurwienie sięgnęło zenitu więc co nieco Wam opowiem...Nie będzie bezpośrednio o dziecku...będzie o najnormalniejszym na świcie remoncie (szafa pod zabudowę), remoncie, który każdy człowiek robi/robił/będzie robić w domu. My z Bartkiem zarabiamy...eh wiadomo...szkoda gadać. Ciułamy i odkładamy każdy grosz. Dzięki temu zrobiliśmy kuchnie, odłożyliśmy na zrobienie od podstaw dziecięcego pokoiku, a teraz zbieramy na chrzciny. A wierzcie mi...jak ktoś zarabia 1200 zł, a wypłatę dostaje raz na 2-3 miesiące (!!), to ciężko jest odłożyć trochę grosza na chrzciny na ponad 30 osób (i o dziwo to sama najbliższa rodzina!). Dążę do tego, że każdy pieniądz jest dla nas ważny i cenny. Jeżeli odkładam pieniądze i zlecam komuś usługę do wykonania to chciałabym, aby było to zrobione po prostu dobrze...Dzisiaj właśnie okazało się, jak polscy "fachowcy" rozumieją pojęcie "zrób to dobrze"...

Szafa, którą chcieliśmy była narysowana czarno na białym - długopisem na białej kartce. Natomiast zabudowa parapetu oraz kaloryfera była wskazana palcem - miało to wyglądać tak, jak w pokoju obok. Pokój obok to nasza sypialnia, którą robił ten sam majster! Szafa również miała przypominać wymiarami tą, którą posiada moja mama - również zostało to wskazane stolarzowi palcem, na żywo! Zresztą to on robił szafę mamy! O przekładaniu terminów przez stolarza nawet nie wspominam...cicho sza...

Przyjeżdża dzisiaj stolarz, widzę pierwszy błąd. Zabudowa parapetu źle zrobiona, miała być jedna półka otwarta, są dwie zamknięte. Stolarz twierdzi, że może odkręcić drzwi szafki i będzie to samo co w sypialni...okey...może Pan odkręcić, ale skoro są dwie szafki, a miała być JEDNA to tego już się nie odkręci co nie? Teraz czas na samą szafę - wszystkie półki pomylone, po przeciwnej stronie, drążek po złej stronie, szuflada po złej stronie. Wszystko po złej stronie czaicie? Pomimo tego, iż wszystko było namalowane - wszystko zrobił na odwrót! To jak ja mam kurwa malować? W 3D? Mam wizualizacje robić? Wszystko trzeba było rozkręcić i zmienić strony. Szafki na lewo, drążek na prawo i tutaj mamy kolejny problem! Szafki były przykręcone do "pleców" szafy, a ich odkręcenie oznaczało co? DZIURY! Masę dziur! W środku cała szafa wygląda jak ser szwajcarski, a stolarz twierdzi, że mi to zaklei! No kurfa, płacę ponad 2000 zł za małą szafę, która na dodatek ma pełno pozaklejanych dziur!? Noł łej!

Ciężko było mi się uspokoić. Pokój wygląda obrzydliwie, a na domiar tego, nie ma dobrego, szybkiego i sensownego wyjścia z owej sytuacji. Opcje są trzy (co i tak nie zmienia faktu, że już zraziłam się do tego pokoju i dla mnie jest on po prostu brzydki):

1. Demontuje wszystko i robi na nowo na swój koszt - wszystko pięknie ładnie, ale szafa miała być zrobiona do końca kwietnia, taki był termin bo ja za 4 tygodnie rodzę! Pokój miał być gotowy, żeby dziecko miało czysto, świeżo i pachnąco. Jeżeli zdecyduje się na rozjebanie szafy i stawianie nowej będzie to trwało do połowy maja! A kto posprząta w pokoju po remoncie? Kto wszystkie ubranka wyprasuje i poukłada skoro Bartka nie ma w domu? Stolarz? Wszystko teraz jest w kartonach i walizkach. Ciekawe kto to potem ogarnie.
2. Pozwalamy mu aby pokleił dziury w szafie, a na resztę przymykam oko - to byłaby fajna opcja, ale jakim prawem stolarz robi coś nie zgodnie z umową, a ja mam płacić za to pełną kwotę? Skoro chciałam jedną półkę otwartą (taką jak w pokoju obok), a otrzymałam dwie zamknięte to dlaczego mam machnąć na to ręką? On ma robić to co ja chce, a nie to co on chce! Skoro ja płacę, to ja wymagam! Zatrudniam go jako stolarza, a nie projektanta wnętrz! To kolejna rzecz, kolejny mebel przez niego zjebany, teraz mu nie odpuszczę! Nie po to Bartek odkłada swoje ciężko zarobione pieniądze, żeby ktoś robił nam szajs w postaci dziurawej, poklejonej szafy! Ileż razy można przymykać oko?!
3. Stolarz schodzi ostro z kwoty - nie wiem ile zażąda kasy, ale jeżeli uważa, że zapłacę mu ustaloną kwotę to jest kurfa w błędzie...

Czy się czepiam? Może i tak, ale skoro płacę to wymagam! Jeżeli zamawiam czekoladowego rożka i płacę za czekoladowego rożka to chcę otrzymać czekoladowego rożka, a nie kurde waniliowego Big Milka na patyku do jasnej cholery !!


Ufffffff przepraszam Was za te wywody, ale musiałam to z siebie wyrzucić :D. Przejdźmy zatem do wpisu właściwego :D. Przetestowanie wosków Yankee Candle stało się (w grudniu 2013) moim postanowieniem noworocznym 2014. Zamówiłam swoje pierwsze woski, potem znalazłam woski innych firm i przepadłam! Zaczęłam je palić, zamawiać, testować, próbować, recenzować i sprawia mi to ogromną frajdę :). Ostatnim moim odkryciem są granulki zapachowe. Jestem z nich na prawdę zadowolona dlatego postanowiłam poświęcić im oddzielny wpis.

Granulki zapachowe to produkt na bazie naturalnej soli z dodatkiem olejku zapachowego. To doskonała alternatywa dla płynnych olejków, ponieważ także używa się ich w kominkach zapachowych, podgrzewając zawartość kominka świeczką typu tea light. Są bezpieczne, czyste i proste w użyciu. Do ich użycia nie potrzeba wody - wystarczy jedynie wsypać 1-2 łyżeczki produktu do kominka, a one będą stopniowo, przez kilka godzin uwalniać zapach olejków. Kiedy aromat zniknie, a granulki wyblakną, należy je po prosty zastąpić nowymi. 

Granulki zapachowe możecie zamówić w sklepie Aromatella, tutaj. Paczka 180 g min. kosztuje 9,00 zł. Granulki wydają się być bardzo wydajne więc cena jest bardzo przystępna. Zamówiłam trzy opakowania granulek. Zdecydowałam się na zapach: Angel Wings, Hawaiian Paradise oraz Fairy Princess.


ANIELSKIE SKRZYDŁA

"Anielskie Skrzydła to delikatny, pięknie perfumowany zapach, przypominający słynne perfumy ANGLE Thierry Muglera. Te granulki pachną tak, jak pachną prawdziwe, luksusowe, ulubione przez rzesze kobiet perfumy. Ta nuta zapachowa to jeden z bestsellerów Aromatella."


HAWAJSKI RAJ

"Dzięki połączeniu soczystych zapachów kokosa, mango i papai odpłyniesz myślami do hawajskiego raju!"


KSIĘŻNICZKA

"Scena niczym z bajki: młodziutka księżniczka, strojna w piękne szaty i połyskującą złotem koronę na głowie, wsiada do swojej karocy, zaprzęgniętej w dostojne rumaki.
Oto zapach, który przeniesie Cie do krainy baśni, dzięki akordom orlika pospolitego i koniczyny oraz nucie wspaniałej słodyczy. Na pewno szybko stanie się Twoim ulubieńcem!"


Granulki są:
wygodne - wystarczy wsypać 1-2 łyżeczki do kominka, nie dodając wody. Po podgrzaniu granulatu zawarte w nim olejki zaczną parować, uwalniając aromat przez 2-4 godziny;
czyste w użytkowaniu - po zniknięciu zapachu suche granulki wystarczy wyrzucić i dosypać nowe. Dzięki temu nic się nie brudzi i nie plami, a czyszczenie kominka jest ograniczonego do minimum;
wydajne - 2 łyżeczki granulek (ok. 10 g) wystarczają na 2-4 godziny palenia. To oznacza, że całe opakowanie (około 200 g) wystarczy na minimum 40 godzin zapachu;
intensywne - bez problemu poczujesz aromat w zasięgu kilkunastu do kilkudziesięciu metrów kwadratowych.
Źródło: http://aromatella.pl

Mają wiele zastosowań:
- wciągając granulat odkurzaczem, przed rozpoczęciem sprzątania aromat rozniesie się po całym domu;
- w szafie, szufladzie czy aucie - wystarczy wsypać 1/4 opakowania do woreczka z organzy i powiesić w samochodzie lub w szafie, będą pachnieć nawet bez podgrzewania;
- nadają się do odświeżenia suszek, tzw. pot pourii.
- dobrze sprawdzają się w popielniczce neutralizując przykry odór papierosów.
Źródło: http://aromatella.pl


A jakie jest moje zdanie na ich temat?
Ja jestem zachwycona. Po pierwsze wygoda - tutaj obietnice producenta spełnione w 100%. Woski zawsze się kruszą, trzeba kroić je nożem, na desce, najlepiej od razu w torebce foliowej bo rozkruszony wosk ciężko posprzątać. Tutaj tego problemu nie ma. Wsypujesz granulek na oko albo po prostu idziesz do kuchni po łyżeczkę. Granulki są szczelnie zamknięte w dwóch torebeczkach więc nic się nie wysypuje. Po drugie wydajność - uwielbiam wydajne produkty, a w przypadku granulek to same widzicie i możecie policzyć. Rewelacja. Producent twierdzi, że 2 łyżeczki granulatu dają nam 2-4 godziny zapachu, ale ja mogę Wam zagwarantować, że będzie tego zapachu nieco więcej. Stawiam na około 5-6 godzin. Po trzecie zapach - wszystkie w/w zapachy są świetne, ale nie bez kozery umieściłam poszczególne zapachy w takiej kolejności jak widzicie powyżej. Najbardziej przypadł mi do gustu zapach Angel Wings. Może dlatego, że jest to zapach najbardziej intensywny, a ja po prostu takie uwielbiam? Zapach jest mocny, wyrazisty, ale nie mdlący. Nie śmierdzi absolutnie chemią. Zapach jest żywy, aromatyczny, soczysty i na prawdę pachnie jak najlepsze perfumy. Zapach Hawaiian Paradise jest delikatniejszy dlatego uplasował się na drugim miejscu. Zapach bardzo egzotyczny z wyraźną, kokosową nutą. Na trzecim miejscu znajduje się zapach Fairy Princess. Aromat najdelikatniejszy ze wszystkich, ale równie przyjemny i otulający. W granulkach nie ma parafiny, więc nawet gdy wszystkie olejki wyparują nie musicie obawiać się smrodku. Po czwarte intensywność - granulki paliłam przede wszystkim w dużym pokoju. Zapach unosił się w calutkim pokoju i delikatnie przechodził w stronę przedpokoju i kuchni. Osiąga zasięg kilkunastu, ale nie kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Tutaj albo producent przesadził z opisem, albo to zależy od zapachu? Może inne granulki są mocniejsze? Po piąte zastosowanie - zachwyciła mnie różnorodność zastosowań! Nie miałam pojęcia o tym, że granulki nadają się do odkurzacza, czy szafy.






Moim zdaniem te granulki zapachowe to ostry rywal tradycyjnych wosków zapachowych. Nie mają tak wielkiej gamy zapachowej jak na przykład Yankee Candle, ale jeżeli chodzi o zapach, a dokładniej jego wyrazistość, czystość i soczystość - granulki wygrywają :). Zapach jest przejrzysty, bez grama parafiny, bez cienia sztuczności. Granulki nie dymią się, po wypaleniu nie śmierdzą, nie kadzą, nie zmieniają zapachu. 
Szczerze polecam :).


Próbowałyście już granulek zapachowych?



Pozdrawiam, Magda









P.S. Przypominam o naszej AKCJI CHARYTATYWNEJ! KLIK

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

W końcu dotarło do mnie, że minimalizm w pielęgnacji włosów też jest ważny :)

Witajcie,

ostatnie posty tego typu dotyczyły przede wszystkim olejowania włosów tzn. moich idealnych duetów do olejowania (klik) oraz idealnej dla mnie metody olejowania (klik) - metoda dosyć czasochłonna, złożona, ale rewelacyjna. Dzisiaj będzie o czymś zupełnie innym, dzisiaj będzie o pielęgnacji zupełnie odwrotnej. Nie będzie to pielęgnacja złożona, nie będzie odżywek, masek, olejków, jedwabi i tak dalej...


...ale od początku...


W sobotę poprosiłam koleżankę aby podcięła mi włosy - dokładnie to końcówki włosów. Wiedziałam, że miała odpowiednie nożyczki, wiedziałam, że kiedyś to robiła i byłam pewna, że 1 cm włosów nie sprawi jej większego problemu. Przyszła wieczorem - musiałam więc zwilżyć włosy. Postanowiłam, że umyje je po prostu szamponem - bez dodatkowego odżywiania. Stwierdziłam, że nakładanie maski drugi raz tego samego dnia to kompletny BEZSENS. Tym bardziej, że zaraz po jej wyjściu planowałam położyć się spać. Tak też zrobiłam. Umyłam włosy szamponem, odcisnęłam nadmiar wody i dla ułatwienia rozczesywania wgniotłam w nie odrobinę lekkiej odżywki bez spłukiwania. Duet na zdjęciu poniżej. Brzmi banalnie prawda? Jak można robić post o włosach umytych szamponem prawda? Aczkolwiek wierzcie mi...gdyby nie efekt jaki uzyskałam nigdy bym tego postu nie stworzyła...



Zaznaczam również, iż od początku włosomaniactwa (08/2012) nie zostawiłam ani razu włosów samo pas z szamponem. Był to pierwszy raz od tak dawna. Normalnie na co dzień też nie zdecydowałabym się na taką "metodę pielęgnacji". W sumie zwykłego umycia włosów szamponem nie nazwałabym "metodą pielęgnacji" :). Aż do teraz...

Do tej pory widziałam swoje włosy tylko po głębokim odżywianiu, po maskach trzymanych godzinę na włosach, po olejach, po nafcie, po mące ziemniaczanej i po wszelkich innych specyfikach. Określałam i analizowałam to jak włosy zachowują się po każdej substancji nałożonej na włosy. Recenzowałam, opisywałam działanie masek i odżywek na moich włosach spodziewając się cudów, ale nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy, że wystarczy je po prostu umyć szamponem!

Co zatem tak mnie zachwyciło?
Włosy mokre były po prostu nijakie, ale w trakcie ścinania, przeczesywania obserwowałam ich schnięcie i to jak się zachowują. Efekt był tak cudowny, że tego wieczora już wiedziałam, że będę musiała Wam o tym napisać. Po pierwsze: wcale nie było większego problemu (większego niż zwykle) z rozczesaniem włosa. Po drugie: włosy były lekkie jak piórka, nigdy w życiu nie czułam TAKIEJ lekkości na głowie. Po trzecie: włosy były niesamowicie delikatnie w dotyku - jak jedwab. Po czwarte: nie były szorstkie, twarde, przesuszone, spuszone.

Najbardziej jednak spodobała mi się ta niesamowita lekkość i delikatność. Włosy świetnie się układały tego wieczora, delikatnie spływały po całej głowie i były niesamowicie przyjemne w dotyku. Miałam wrażenie, jakby wszystkie kosmetyki, mazidła, maski, olejki, jedwabie zostały zmyte z moich włosów co spowodowało tą właśnie cudowną lekkość.

Efekt tak mi się spodobał, że następnego dnia (niedziela) próbowałam zrobić to samo. Jednak nie mogłam się powstrzymać i nałożyłam na chwilę odrobinę odżywki d/s Balea. I wiecie co? To już nie było to samo. Włosy były miękkie, lekkie, delikatne, owszem, ale to nie było to! Tak więc dzisiaj (poniedziałek) powtórzyłam niedzielny zabieg. Znowu poczułam tą cudowną lekkość...

Mam wrażenie, że od tej chwili zmieniło się moje podejście do pielęgnacji. To doświadczenie, dało mi dużo do myślenia. W końcu dotarło do mnie, że minimalizm też jest ważny. W końcu dotarło do mnie, że nie muszę codziennie nakładać masek i odżywek i trzymać ich na głowie 30 minut. W końcu dotarło do mnie, że zdrowe włosy będę wyglądać dobrze nawet po samym szamponie...Nie wiem jeszcze jak teraz zmienię swoją obecną pielęgnacje, ale na pewno wprowadzę pielęgnacyjne oszczędności. Muszę przemyśleć teraz odpowiedni plan pielęgnacji (np. maska TYLKO raz w tygodniu), ale na spokojnie. Na razie zdecydowałam się przez parę dni pozostać przy w/w duecie i obserwować włosy. Zobaczymy co z tego wyjdzie na dłuższą metę :).


A teraz pytania do Was :D. 
Poza tym co poleca "milion" włosomaniaczek, jakie metody pielęgnacji preferujecie? Co sprawdza się na Waszych włosach? Wolicie pielęgnacje "na bogato", czy "na ubogo"? Czy zdarza się Wam zostawić włosy samo pas z szamponem aby odpoczęły? Jak Wasze włosy reagują na samo mycie szamponem? A może nigdy tego nie próbowałyście bo jesteście tak jak ja uzależnione od masek do włosów?

Piszcie koniecznie bo chce rozgryźć fenomen :).


Pozdrawiam, Magda









P.S. Przypominam o naszej AKCJI CHARYTATYWNEJ! KLIK

piątek, 18 kwietnia 2014

Co lubię, a czego nie lubię czytać na Waszych blogach :), dzisiaj będzie o tym CO CZYTAMY I KOMENTUJEMY NAJCZĘŚCIEJ :)


Witajcie,

zastanawiałyście się kiedyś nad tym, co lubicie czytać na blogach, a czego nie czytacie w ogóle? Zwracacie uwagę na posty w liście czytelniczej? Otwieracie to co Was interesuje, a może otwieracie wszystko po kolei? A jak u Was w komentowaniem? Komentujecie wszystko, czy tylko co kontrowersyjne, ciekawe? Czy zastanawiałyście się kiedyś nad tematyką czytanych blogów? Czy zastanawiałyście się kiedyś nad definicją "nudny blog"? Jeszcze wiele pytań mogłabym tak wymieniać :). Dzisiejszy post jest po to, abyśmy MY, czyli ja i WY - moje czytelniczki, mogły się bliżej poznać :). A przy okazji dowiem się jakich wpisów brakuje Wam na moim blogu :).




Co lubi czytać brokatwspreju?
Powiem Wam szczerze, że ciężko jest jednoznacznie określić tematykę tego co lubię czytać, a czego nie lubię. Gusta zmieniają mi się bardzo często. Jak zaczynałam pisać bloga interesowała mnie tylko tematyka włosowa: recenzje, kosmetyki, nowości i tak dalej. Oglądałam blogi włosomanniaczek i wsysałam w siebie jak w gąbkę wszelkie zawarte tam informacje, które dodatkowo były dla mnie mega motywacją. Motywacją, aby hodować włosy, aby mieć siłę i ich nie ściąć przy najbliżej wizycie u fryzjera. Wtedy też czytałam wszystkie dostępne recenzje i stałam się włosową zakupoholiczką. Potem mój zapał nieco zmalał. Wszystkie artykuły przeczytałam, nic nowego się nie pojawiało, za to ja nadal czytałam recenzje i nadal kupowałam. Potem przyszedł czas na eksperymenty domowe, czyli domowa maseczka drożdżowa na włosy, domowa maseczka z imbirem, z cynamonem, gencjana i tak dalej. W między czasie były próby olejowania. Kiedy wszystko wypróbowałam mój zapał znowu nieco zmalał i zostały mi tylko recenzje i kolejne zakupy. Oczywiście każdy zakup był fotografowany i opisywany na blogu. Z biegiem czasu poznałam wpisy typu Projekt Denko. Od samego początku pokochałam ten cykl wpisów i wielbię go do dzisiaj. Dlaczego? A dlatego, że projekty denko są skarbnicą wiedzy na temat produktów, a jeżeli są tam jeszcze zawarte mini recenzje to już w ogóle bomba. Wiele kosmetyków, które dorwałam to były właśnie kosmetyki, które wylukałam w denkach. Im dłużej siedziałam w blogosferze, im więcej blogów poznawałam i zapoznawałam się z tym o czym piszecie, stwierdziłam, że kolejną kosmetyczną skarbnicą wiedzy są Wasze haule kosmetyczne. Oglądam Wasze nowości, wpisuje je na listę Must Have, a potem bankrutuję :). Oczywiście po drodze wpisy typu "Moja lista Must Have" dołączyły do grona wpisów lubianych i często czytanych. Potem pojawiły się wpisy typu "Ulubieniec miesiąca". I tak przez te miesiące blogowania lista wpisów lubianych się poszerzała. 

Jak to wygląda teraz? Co lubię czytać obecnie:
1. nowości kosmetyczne,
2. projekty denko,
3. wpisy typu "Ulubieniec miesiąca",
4. niektóre recenzje (jeżeli czytałam recenzje płynu Facelle już 100 razy to nie czytam kolejny raz bo nie ma to sensu),
5. niektóre wpisy paznokciowe (nie oglądam zdobień bo takowe mnie nie interesują, ale jeżeli zobaczę na zdjęciu (na miniaturce) ładny kolor lakieru to wchodzę, aby zobaczyć co to za firma, numer, kolor i tak dalej),
6. czasami czytam wpisy typu "Moja Włosowa Historia", takie wpisy stanowią dla mnie motywację do walki o piękne włosy,
7. eksperymenty włosowe,
8. coraz częściej sięgam do wpisów z woskami zapachowymi.

Te wpisy czytam najczęściej, aczkolwiek nie stanowią reguły. Czasami w liście czytelniczej zaciekawi mnie tytuł posta, zdjęcie posta i po prostu wchodzę i czytam. 

Co do komentowania wpisów, to ciężka sprawa :). Jestem leniem, rzadko kiedy coś komentuje. Jeżeli widzę recenzję jakiegoś produktu do włosów, który używałam - komentuje, aby inne dziewczyny poznały moją opinię. Im więcej opinii i komentarzy tym lepiej. Jeżeli widzę wpis z przepięknym, nietypowym lakierem do paznokci  - komentuje, aby wyrazić swój zachwyt. Jeżeli widzę jakiś produkt (np. we wpisie nowości kosmetyczne) - komentuje, zazwyczaj pytam gdzie produkt został kupiony i za ile, niestety nie każda z Was to piszę. Jeżeli coś mnie we wpisie po prostu zaintryguje - komentuje.



Czego nielubi czytać brokatwspreju?
To jest jeszcze gorsza kwestia do omówienia :D. Wiele wpisów dziennie widzę, wiele wpisów czytam, oglądam, przeglądam, szukam i tak dalej. Wiele wpisów jest ciekawych, wiele jest po prostu dla mnie nudnych - powtarzam, NUDNYCH DLA MNIE, tzn. że autorka nie trafiła tematyką posta w mój gust (np. wpis o książkach). Najczęściej właśnie spotykam się z faktem, że wpisy są dla mnie nudne. Takich nie przeglądam, nie komentuje, nie czytam, po prostu wyłączam. Nie usuwam bloga z obserwowanych, tylko po prostu nie czytam danego wpisu. Są jednak wpisy, które irytują mnie do granic możliwości. Tak mnie irytują, że bloga wyłączam i nigdy do niego nie wracam! Po pierwsze są to wpisy dotyczące współprac! Ja nie mam nic przeciwko współpracom. Wiele z Was prowadzi współprace, ale Wy, poza tym, prowadzicie NORMALNE blogi. Piszecie posty, recenzujecie, dzielicie się z czytelnikami różnymi informacjami. Czasami robicie wpis o podjętej współpracy, pokazujecie produkty i to jest super. Dzięki temu poznałam wiele sklepów internetowych. Są jednak blogi, które nie mają u siebie żadnych wpisów poza wpisami pod tytułem: "Współpraca z firmą XYZ". I tak każdy wpis, przykładowo co dwa dni, przez cały miesiąc! Wierzcie mi ostatnio takiego bloga znalazłam! To jest totalna porażka. Po drugie, nienawidzę wpisów konkursowych, a raczej blogów konkursowych. Jakiś czas temu trafiłam na bloga, który miał może pół roku, około 10 wpisów w tym 2, czy 3 wpisy to same rozdania, aby nabić sobie obserwatorów. Autorka bloga robi rozdanie, po czym znika z bloga na miesiąc. Wraca, ogłasza wyniki i znowu rozdanie. Jaki jest tego sens? Po trzecie, nienawidzę wpisów sponsorowanych. Autorki blogów oczywiście się do tego nie przyznają, ale jak czytam niektóre recenzje to aż zza monitora czuję smród obłudy i kłamstwa.
To są podstawowe trzy grupy wpisów (i blogów), których nie czytam w ogóle - NIGDY. Reszty wpisów nie czytam z powodu wyżej wymienionego - wpis nie trafił tematyką w moje gusta. Przykładem takiego wpisu są np. wpisy dotyczące książek, wpisy typu "Tydzień w zdjęciach", czy TAGi. Jeżeli chodzi o kosmetyki to nie przepadam czytać za kosmetykami kolorowymi. Nigdy nie czytam recenzji cieni do powiek, róży, szminek, błyszczyków i tak dalej. Czytam za to o podkładach :D.


A Wy, jakie wpisy lubicie? Jakich wpisów unikacie? A może chciałybyście, abym zaczęła pisać o czymś konkretnym? Brakuje Wam czegoś na moim blogu? :>


Pozdrawiam, Magda










P.S. Przypominam o naszej AKCJI CHARYTATYWNEJ! KLIK

czwartek, 17 kwietnia 2014

WSPÓŁPRACE BLOGOWE - CEL CHARYTATYWNY

Dzień Dobry Dziewczynki :),


dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym, nietypowym wpisem :). Wspominałam o tym w dwóch znaniach na FP bloga, a dzisiaj przedstawiam wpis i cholernie liczę na Wasze wsparcie!

Dokładnie przedwczoraj wieczorem, podczas nudnego ślęczenia przed kompem i gapienia się w monitor wpadłam na ciekawy pomysł. Wpadłam na pomysł współpracy blogowej, która miałaby cel charytatywny - na zwierzęta! 

Skąd mi się to wzięło w głowie?
To, że kocham zwierzaki to chyba każdy wie, zresztą na blogu są wpisy na ten temat. Moją miłość do zwierząt możecie też zobaczyć na moim prywatnym koncie na FB https://www.facebook.com/magdalena.cwalina.10. Po pierwsze, firmy i tak współpracują z blogami (wysyłają Wam kosmetyki w zamian za recenzję). Po drugie, na FB jest mnóstwo bazarków dla rzecz zwierzaków, które organizowane są przez prywatne osoby. Przykład takiego bazarku możecie zobaczyć tutaj. Te dwa czynniki zmobilizowały mnie do przemyślenia tematyki współprac blogowych. Stwierdziłam, że po co mi kolejne kosmetyki? Po co mi kosmetyki ze współprac? Mogę je przecież kupić sama, a zwierzaki sobie karmy, albo domu nie kupią, prawda? Napisałam szybciutko do http://nuneczkatestuje.blogspot.com/. Nuneczka współpracuje z wieloma firmami w związku z czym chciałam, aby udzieliła mi fachowej porady na temat sponsoringu na cele charytatywne. Od słowa do słowa wpadłam na pomysł, aby na spontanie napisać do kilkunastu firm maila ze wstępnym planem Blogowej Akcji Charytatywnej. Wpadłam na pomysł, że firmy mogłyby ofiarować fanty na blogową licytację z której dochód byłby przekazywany przeze mnie jako darowizna na cele statutowe Fundacji "Zwierzęta Niczyje" (klik). Jak pomyślałam, tak też zrobiłam :).

Napisałam tych maili bardzo dużo...ale oczywiście bez przesady. Dwie firmy są zainteresowane, dwie odmówiły. Co do reszty firm, czekam na odpowiedzi - niestety nie wiem ile czasu przyjdzie mi czekać, ale będę cierpliwa. Chyba każda z nas wie, że odpisywanie na maile trwa czasami tygodniami :).


Jedna z firm już wczoraj dostała ode mnie maila ze wstępnymi szczegółami akcji. Było mi na prawdę ciężko napisać tego maila. Dlaczego? A dlatego, że pomysł akcji zrodził się bardzo szybko, szybko ruszyłam i tak na prawdę nie wierzyłam, że w ciągu doby ktokolwiek się odezwie! Zrobiłam to na spontanie, ale z poczuciem, że nie dostanę za szybko odpowiedzi. Szczerze mówiąc jestem w szoku, że jakaś firma się tym zainteresowała, ale jednocześnie bardzo się cieszę. Mail do firmy (ze wstępnymi szczegółami akcji) był pisany na wielkim spontanie, ale mam nadzieje, że uda mi się z każdą z firm dogadać indywidualnie.

To co zrodziło mi się w głowie wyglądałoby następująco:
Szukam film/sklepów internetowych itd., które zgodzą się podjąć ze mną współpracę i zostać darczyńcami/sponsorami (jak zwał tak zwał). Taka firma przekazuje mi wtedy produkty/fanty/kosmetyki/cokolwiek(!) - tak jak przekazuje przy normalnych współpracach z bloggerami, gdzie różnica jest taka, że produkty nie trafiają na moją półkę kosmetyczną, a trafiają na bloga i FP na sprzedaż.

Sprzedaż miałaby dwie formy:
Na blogu - odbywałaby się sprzedaż bez licytacji, po prostu jest produkt z gotową ceną;
Na Facebooku - odbywałaby się sprzedaż w formie licytacji, tak jak w/w bazarku, gdzie licytujecie produkt podając proponowaną kwotę w komentarzu.

Każdy pieniądz z takiej sprzedaży, będzie przekazywany jak już wyżej wspomniałam, na cele statutowe Fundacji "Zwierzęta Niczyje" (klik). Jeżeli taka Blogowa Akcja Charytatywna się uda, i firmy w przyszłości będą chętne do dalszej współpracy, cel przeznaczenia będzie można zmienić. Ja z miłą chęcią będę takie akcje organizowała. Fundacji, takich jak Fundacja "Zwierzęta Niczyje" (klik) jest na prawdę wiele. Wystarczy przeszukać Facebooka, a nienawiść wobec zwierząt w naszym kraju w ogóle nie maleje :(. Jeżeli Blogowa Akcja Charytatywna się uda, w przyszłości chciałabym zbierać i przeznaczać środki na Fundację, która ratuje konie idące na rzeź...

W praktyce wyglądałoby by to mniej więcej tak (opiszę łopatologicznie):
Firma XYZ przeznacza na taką współpracę przykładowo dwa zestawy fantów na sprzedaż/licytację. Ja je fotografuje, opisuje, wystawiam na sprzedaż/licytację i dopiero jak wszystko z danej firmy XYZ zostanie sprzedane, ja sumuję pieniądze i przelewam na konto Fundacji tytułem: "Darowizny na cele statutowe Fundacji od firmy XYZ oraz bloga brokatwspreju.blogspot.com".

Podaję Wam dane owej Fundacji do weryfikacji:
Fundacja "Zwierzęta Niczyje"
nr konta 48 1020 1332 0000 1902 0840 1806
16-400 Suwałki

Dla przelewów zagranicznych:
Fundacja "Zwierzęta Niczyje"
nr konta PL48 1020 1332 0000 1902 0840 1806
Kod BIC BPKOPLPW
Paypal

Kontakt z Fundacją: zwierzeta.niczyje@gmail.com

Do Fundacji można oczywiście napisać maila celem potwierdzenia informacji, że z nimi współpracuje. To Fundacja, która zajmuje się psem Cezarem o którym pisałam Wam tutaj.

Oczywiście wszystko będzie przeze dokumentowane na blogu i Facebooku. Będę publicznie udostępniać wyciągi ze swojego konta bankowego celem potwierdzenia, że dany przelew, w danej kwocie został wysłany do Fundacji. Do Fundacji można napisać też maila, aby upewnić się, czy przelew dotarł.


Co ja mogę zaoferować firmie ze swojej strony?
Na pewno (jeżeli akcja ruszy) oferuje zamieszczenie banneru firmy na swoim blogu. Na pewno po otrzymaniu potwierdzenia współpracy oraz po otrzymaniu od firmy fantów będą pojawiały się na blogu wpisy z otrzymanymi produktami wraz z informacją jaka firma włączyła się do akcji. Taki wpis zawsze będzie udostępniany też na Facebooku. W ramach możliwości oferuje firmie udostępnienie informacji o akcji dalej, na inne blogi. Ja doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że mój blog nie ma zachwycających (z perspektywy firm) statystyk, ale mam nadzieje, że inne blogi włączą się do akcji i będą ją wspierać. Oczywiście nie obiecuje, nie oferuje, nie gwarantuje, że blogi wspierające akcję będą zamieszczać bannery firm na swoich blogach. Jedyne co bym chciała zagwarantować to to, że każdy blog wspierający akcję będzie udostępniał (blog lub FB) informację o całej akcji. 

Akcję na pewno będą wspierać blogi:
1. http://nuneczkatestuje.blogspot.com/
2. http://nkfn.pinger.pl/, czyli http://niekoffanaa.blogspot.com/
3. http://anissiax3.blogspot.com/
4. http://mela-beauty.blogspot.com/
zaczynam dopisywanie blogów :)
5. http://moj-kosmetyczny-punkt-widzenia.blogspot.com/
6. http://lakiernia-pulinki.blogspot.com/
7. http://kolorowyswiatmarzen.blogspot.com/
8. http://szaro--kolorowa.blogspot.com/
9. http://life-beauty-shopping.blogspot.com/
10. http://rubinowy-kot.blogspot.com/
11. http://egoistki.blogspot.com/
12. http://arcy-beauty.blogspot.com/
13. http://darmoszki.blogspot.com/
14. http://blondechemist.blogspot.com/
15. http://loveecosmetics.blogspot.com/
16. http://hidiamond.blogspot.com/
17. http://milosc-w-wersji-demo.blogspot.com/
18. http://modawedlugkasi.blogspot.com/
19. http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/
20. http://mirabelka1993.blogspot.com/
21. http://www.aniczkowo.blogspot.com/
22. http://szminkawszpilkach.blogspot.com/
23. http://obiektywnespojrzenianaswiat.blogspot.com/, czyli http://nieidealniezidealnizowana.blogspot.com/
24. http://machinaczyta.wordpress.com/
25. http://kraniec-teczy.blogspot.com/
26. http://codziennosciczastekpiec.blogspot.com/
27. http://hairdryeer.blogspot.com/
28. http://mrozinka.blogspot.com/
29. http://probeczki-opinie.blogspot.com/
30. http://swiat-blanki.blogspot.com/
31. http://www.lukaszmakeup.blogspot.com/
32. http://rose-vanilla.blogspot.com/
33. http://www.inlillyseyes.blogspot.co.uk/
34. http://ty-tez-mozesz.blogspot.com/
35. http://blog-amelia-ami-2901.blogspot.com/
36. http://neciabloguje.blogspot.com/
37. http://zapiski-grafomanki.blogspot.com/
38. http://wlosynaemigracji.blogspot.com/
39. http://pielegnacja001.blogspot.com/
40. http://migtesterki.blogspot.com/
41. http://martyna-mafka3.blogspot.com/
42. http://maniakosmetykowaniaa.blogspot.com/
43. http://ifyouliketobefashionable.blogspot.com/
44. http://lekcjewkuchni.blogspot.com/
45. http://beautybeauty2003.blogspot.com/


Dziewczyny zobowiązały się do wspierania akcji poprzez udostępnianie wszelkich informacji jakie dotyczą akcji (wpisy, sprzedaż, licytacje). Mam nadzieje, że lista blogów wspierających będzie się powiększała! Tak jak mówię, nic od Was nie wymagam! Żadnych bannerów, żadnych wpisów, żadnych pieniędzy - chodzi tylko o UDOSTĘPNIANIE. Trzeba z akcją dotrzeć do jak największej liczy blogów! Im więcej blogów tym lepiej! Im więcej udostępnień tym lepiej! Te bazarki będą dla Was!

No i najważniejsze! Cała akcja nie gwarantuje danej firmie, że blogger po zakupie produktu zamieści potem na swojej stronie jego recenzję - bo nie o to tu chodzi!


Nadal jak to piszę, jak to czytam i o tym myślę mam mętlik w głowie! Mam nadzieje, że firmy się odezwą, że z każdą firmą uda mi się ustalić warunki współpracy indywidualnie.



Was proszę pomoc! 
Jeżeli jesteście zainteresowane przyłączeniem się i wspieraniem zwierzaków dajcie znać w komentarzach albo na brokatwspreju@gmail.com! Podajcie adres swojego bloga z informacją, że chcecie wspierać akcję, a ja będę blogi dopisywała do w/w listy! Im nas więcej tym lepiej! Chciałabym, aby ta lista była ogromna! Im więcej blogów tym większa szansa, że firmy zainteresują się akcją!

Jeżeli macie uwagi do mojego pomysłu, jeżeli macie pomysł jak go zmienić, ulepszyć, coś dodać, coś wykreślić - dajcie znać! Ja nie obiecuje kiedy akcja ruszy - to wszystko zależy od tego, kiedy firmy odpiszą mi na maile, ale na pewno będę o tym pisała regularnie! 

Zastanawiam się też nad kwestią prawną takiego przedsięwzięcia...Jeżeli coś wiecie na ten temat dajcie mi znać w komentarzu lub na brokatwspreju@gmail.com.



Pozdrawiam, Magda










edit. MAMY BANNER DO AKCJI :D Dziękuje http://nuneczkatestuje.blogspot.com/ :*