środa, 14 maja 2014

Rossmannowe (i nie tylko!) nowości kosmetyczne z kategorii INNE, czyli produkty, które dostałam lub kupiłam w rożnych sklepach, część 3

Witajcie,

z tego co się orientuje nie wszystkie paczki jeszcze do mnie dotarły aczkolwiek postanowiłam i tak zrobić ten wpis. Jedna paczka, której się spodziewam, jest dla mnie zaskoczeniem więc myślę, że będę mogła podciągnąć ją pod nowości kosmetyczne innej kategorii :D.


Wczoraj i przedwczoraj pokazałam Wam nowości typowo Rossmannowe z wybranych i wszystkim znanych kategorii, a dzisiaj będzie wielki misz-masz. Będzie Rossmann, będzie Natura, będzie internet, będzie DM. Będzie także seria produktów, które po prostu dostałam w prezencie.


Produktów, które dostałam jest najmniej więc od tej kategorii zaczniemy.
Moja przyjaciółka spędziła święta wielkanocne w Niemczech i z tego oto wyjazdu przytachała mi do Polski kosmetyki Balea. Tych oczywiście nigdy dość hehe. Dostałam szampon z mango i aloesem (odżywka spisała się świetnie więc liczę na ten szampon) oraz odżywkę z ekstraktem z figi i pereł (odżywka fajnie wygładza włosy). Z kategorii włosowej dostałam od babci mgiełkę John Frieda full Repair z olejkiem Inca Inchi. Mgiełki jeszcze nie używałam, ale gdy zacznę na pewno postaram się o jej recenzje. Nie ukrywam jestem bardzo ciekawa jej działania. Jak do tej pory miałam tylko jeden produkt marki John Frieda, był to lotion do włosów z wodą morską. Ze względu na wysoką cenę nie zaopatruję się po prostu w te kosmetyki, ale jestem ciekawa, jestem :D. Ostatni "dostany" produkt otrzymałam od mamy wczoraj lub przedwczoraj, nie pamiętam. To mgiełka Pur Blanca z Avonu. Bardzo lubię Pur Blancę więc prezent jak najbardziej trafiony.


Teraz produkty, które kupiłam sama.
Żeli Isana nigdy nie lubiłam - przyznaje bez bicia. Nie lubiłam ich konsystencji, zapachy pozostawiały wiele do życzenia, nie pieniły się na mojej skórze i ogólnie miałam wrażenie, że nie myją mojej skóry. Czułam się po nich po prostu brudna. Postanowiłam dać im drugą szansę przy okazji pojawienia się edycji limitowanej. Ja po prostu kocham edycje limitowane hehe. Pierwszy żel Isany, który kupiłam żel Limonka i Mięta - nie ukrywam mięta mnie zachęciła. Bardzo lubię orzeźwiające żele. A drugi, który wpadł w moje ręce wygląda jak żel marynarza, jest to żel Isana Steife Brise o zapachu Bryzy Morskiej. Bardzo często zdarza się tak, że wszelkie edycje limitowane są świetne, a potem żałujemy ich wycofania i oczywiście w tym przypadku jest dokładnie to samo! Po zwykłe żele Isany nie planuję sięgać, ale te dwa limitowane są po prostu cudowne. Żelowe, gęste, wydajne, pięknie pachnące. Jestem usatysfakcjonowana. Nabyłam również drugi żel z nowej edycji produktów Wellness&Beauty. Pierwszy, który kupiłam (czerwony) sięgnie niedługo dna, a że jestem z niego zadowolona postanowiłam nabyć jego kolegę z owocowymi ekstraktami z mango i papai. Żel pachnie bardzo świeżo, jak dojrzałe morele, brzoskwinie, mango i papaje w jednym. 


Kolejnym produktem z Rossmanna (oczywiście z edycji limitowanej) są nawilżane, malinowe chusteczki oczyszczające Synergen. Do zakupu skusiło mnie piękne, różowe opakowanie oraz fakt malinowego aromatu. No, ale niestety...myślałam, że chusteczki zadowolą mnie tak, jak chusteczki Alterry, o których pisałam tutaj, a okazało się, że są gorzej niż przeciętne :(. Po pierwsze zapach - brzydki, niestety brzydki. Pachnie jak rozwodniona, spleśniała malina. Po drugie stopień nawilżenia chusteczki - bardzo słaby. Chusteczki są suche w około 60% i nie oczyszczają dobrze twarzy. Producent zarzeka się, że chusteczki usuwają wodoodporny tusz do rzęs, aczkolwiek jest to totalna bzdura. Chusteczki w ogóle nie radzą sobie z makijażem. Plusem jest bardo wygodne opakowanie. Kolejnym produktem z Rossa jest olejek do ciała Isany. Stosunkowo niedawno był przeceniony na około 6 zł (obecnie 14 zł) i półki były puste. Taka o rewelacja :). Zaopatrzyłam się w niego z czystej ciekawości oraz faktu, iż skórze w ciąży raz na jakiś czas przyda się użycie olejku. Nie ukrywam, że chciałabym go również przetestować na włosach! A może Wy już próbowałyście? Na skórze olejek spisuje się świetnie, nie jest mega tłusty, wchłania się bardzo szybko, nie tłuści za mocno skóry ani ubrań. Jest świetny. A kolejny produkt pochodzi już z Drogerii Natura. Jest to żel antybakteryjny do rąk o zapachu arbuza i melona. Skusiłam się na niego ponieważ odkąd jestem w ciąży, mój Bartek bardzo dba o moje zdrowie i higienę. Często czepiał się, abym nie głaskała podwórkowych kotów bo się czymś zarażę i tak dalej. Postanowiłam nabyć ten produkt, aby dał mi w końcu święty spokój :). Noszę go zawsze w torebce i jestem z niego bardzo zadowolona. Wystarczy kropla wielkości ziarna zielonego groszku, aby dokładnie pokryć nim dłonie. Pachnie przepięknie, szybko się wchłania i nie wysusza dłoni!


Kolejne zakupy to Rossmann i Hebe. W związku z tym, iż skończyło mi się serum do twarzy od Eveline postanowiłam wypróbować przeciwzmarszczkowe serum rozświetlające Soraya Metamorphose do cery szarej i zmęczonej. Na chwilę obecną jestem z niego zadowolona. Serum jest delikatne, ładnie pachnie, nie zapycha (!), a do tego posiada w sobie rozświetlające drobinki. Skóra po nim nie błyszczy się, ale jest delikatnie rozświetlona. Szybko się wchłania więc idealnie nadaje się pod makijaż. Następnym produktem do twarzy jest uniwersalny krem kojąco-osłaniający Himalaya, o którym pisałam tutaj. Bardzo go lubię i na pewno będę regularnie do niego wracać. W Hebe natomiast kupiłam bardzo polecaną w blogosferze skoncentrowaną odżywkę do regeneracji paznokci i skórek Cztery Pory Roku - stworzona zapewne na wzór odżywki Regenerum. Używana na czysty paznokieć (bez lakieru) powoduje, że płytka bardzo szybko robi się twarda i to było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Ja natomiast ciągle maluje paznokcie (bo mają tendencję do łamania) i używam odżywki sporadycznie na suche skórki. Pomimo olejków w składzie, ze skórkami radzi sobie słabo. Może gdybym używała jej regularnie byłoby lepiej?



Pewnie sobie myślicie, że jak na mnie, to jest tutaj za mało produktów włosowych? Hę spokojnie, do tego właśnie dochodzimy :D. Pierwsze zakupy włosowe poczyniłam w Lidlu. Przez przypadek na jakimś blogu przeczytałam niedawno, że w Lidlu są nowe odżywki więc poszłam sprawdzić czy to przypadkiem nie ta, której szukałam. Nie znalazłam tej, której szukam, ale znalazłam inną, razem z szamponem. Jest to szampon Argan Oil od Green Elixir oraz maska z tej samej serii. Koszt produktów to 12-13 zł za sztukę. Nie wiem natomiast czy są jeszcze dostępne. Miałyście z nimi do czynienia?



Zakupów przez internet oczywiście nie mogło zabraknąć. Jako, że w środku czuje się jeszcze dzieckiem skusiłam się na zakup masła ECO hysteria o zapachu gumy balonowej. Spotkałam się z tym produktem po raz pierwszy na Facebooku na profilu firmy "Skarby Syberii". Reklamowali masło jako produkt pachnący gumą balonową "Kaczor Donald". Urzekło mnie to, ponieważ jako dziecko uwielbiałam te gumy! Wyobrażałam sobie nieziemski zapach tej gumy i po prostu musiałam kupić to masło! Niestety...jestem cholernie rozczarowana! Produkt faktycznie wygląda bardzo ładnie i estetycznie, ale gdzie ten zapach gumy balonowej ja się pytam? To w ogóle niczym nie pachnie :(, no może jak zużyta już guma owocowo-miętowa. Wielkie rozczarowanie! Konsystencja też jest dla mnie rozczarowaniem. Jest tak gęsta, że nie nadaje się w ogóle do wsmarowywania w ciało :(. Jak pasta do butów normalnie :(.



Teraz przejdziemy do zakupów z DMu, a na koniec produkt z kategorii "Gadżety do twarzy" :).
Pierwszy zakup z DMu to magiczny, złoty pyłek Catch the Glow od P2. Można by pomyśleć, że to puder brązujący, ale moim zdaniem daleko do pudru brązującego. Produkt otrzymujemy w pięknym, szklanym opakowaniu z efektowną pompką. W buteleczce znajduje się suchy, złoty pyłek, który niesamowicie rozświetla naszą skórę. Idealny na lato. Można go używać na twarz, na dekolt, na ramiona. Pyłek posiadam dzięki Izie z http://pogodowa.blogspot.com/.




A teraz będzie prawdziwa bomba prosto z DM :D Trzymajcie się :D
TADAM :)

1. Woda różana od KTC. To jedyna rzecz spoza DMu.
2. Maska do włosów Balea z ekstraktem z figi oraz pereł.
3. Oczyszczający szampon do włosów z wodą lodowcową.
4. Pianka do mycia ciała o zapachu egzotycznym.
5. Odżywka do włosów Alverde z morelą i cytryną (odlewka).
6. Odżywka do włosów Alverde z hibiskusem (odlewka).
7. Balea, intensywna, 2 minutowa kuracja do włosów z kokosem (odżywka spisuje się rewelacyjnie).
8. Dwufazowa odżywka w sprayu Alverde z aloesem i hibiskusem.
9. Maska do włosów Alverde z morelą i cytryną.
10. Maska do włosów Alverde z awokado.
11. Balsam do ciała Balea o zapachu Mango Mambo.

Wszystkie produkty posiadam dzięki uprzejmości Eweliny z http://malutka422blog.blogspot.com/. Z tego co wiem Ewelina ma pełno kosmetyków do sprzedania jak również ma możliwość zakupów w DM na Wasze specjalne zamówienie! Jeżeli cokolwiek Was interesuje przejrzyjcie bloga Eweliny i dajcie jej znać na malutka422@gmail.com.



Ostatnia nowość podchodzi pod kategorię "Gadżety do twarzy". Mowa o jeżyku oczyszczającym do twarzy, który pokazałam Wam już na Facebooku. To małe, silikonowe urządzenie z wypustkami, które służy jednocześnie do oczyszczania jak i masażu twarzy. Pierwszy raz spotkałam się z nim na blogu Natalii. Kosztuje grosze więc na allegro zamówiłam od razu 3 sztuki. Na jeżyk aplikuję żel do mycia twarzy i masuje całą twarz przez kilka minut. Potem spłukuje. Dzięki jeżykowi żel ma szansę zadziałać jeszcze lepiej, jeżyk działa jak delikatny, mechaniczny peeling, a do tego poprawia ukrwienie skóry co wpływa finalnie na jej jędrność. Używam go od paru dni i jestem zachwycona. Jeden jeżyk przekażę na Blogową Akcję Charytatywną więc będziecie miały szansę go przetestować :D.


Moje Kochane, jutro zapraszam Was na kolejny wpis z nowościami :D. Powinny być nowości z Biedronki, ale będzie to zależeć od tego czy dotrze paczka na którą z niecierpliwością czekam. Tak czy siak wpis pojawi się na pewno :).


Co zainteresowało Was najbardziej z dzisiejszego wpisu?




Pozdrawiam, Magda

32 komentarze:

  1. Ale tego nazbierałaś. Kosmetyki Balea genialne. Niech ci wszystkie dobrze służą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś czuję, że będą wojny o tego jeżyka :D
    Ciekawią mnie kosmetyki Alverde, niestety nie mam do nich dostępu, a na chwilę obecną chyba niczego mi nie brakuje :) Może następnym razem. Zainteresowała mnie też ta odżywka do paznokci, ciekawi mnie czy zawiera formaldehyd :) Obecnie używam odżywek z tym składnikiem, ale na przyszłość tak mnie ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojny o jeżyka mówisz? To chyba dobrze :D
      Kosmetyki Alverde i Balea też są niedostępne dla mnie. Ja kupuje u dziewczyn. Ewelina ma do nich dostęp więc jakbyś coś chciała to pisz do niej :D
      Jeżeli chodzi o odżywką Cztery Pory Roku to nie ma tam formaldehydu, to odżywka na bazie parafiny i olejków :)

      Usuń
    2. O, a to ciekawe :D Z tych trzech odżywek które mam jedna też nie ma formaldehydu (a przynajmniej nie powinna mieć - w Polsce używanie formaldehydu w kosmetykach jest zabronione, a Wibo ma niby fabrykę w Kartuzach) więc planuję używać jej na zmianę z formaldehydowymi, żeby się paznokcie nie przejadły nim za bardzo. Jak się skończy, poszukam tej :)
      W sumie nie pomyślałam żeby do niej napisać, następnym razem będę pamiętać :D

      Usuń
    3. Bo ta odżywka do paznokci z Cztery Pory Roku jest w formie długopisu z pędzelkiem, a środku jest olejek/oliwka, którą aplikujesz na płytkę i skórki. To nie jest taka odżywka jak lakier do paznokci :)
      A co do formaldehydu, jest dopuszczalny w kosmetyce, ale tylko w dozwolonym stężeniu. Ileś tam procent, nie pamiętam :).

      Usuń
  3. mam ochotę wypróbować żel antybakteryjny do rąk o zapachu arbuza i melona, do złudzenia przypomina Bath an Body Works ;-) pierwszy raz u Ciebie widzę ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w blogosferze spotkałam się tylko z żelami Bath and Body Works. Tych z Natury nie widziałam, a warto się chyba nimi zainteresować :D

      Usuń
  4. mam nadzieje że wszystko Ci sie spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko świetne, kuurcze miłego testowania ;)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też już w czerwcu będę miała kilka produktów z DM-u :) Szampony i odżywki z perłą oraz mango + aloesem miałam i nie były takie złe ale szału nie robiły :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie odżywka mango + aloes działa rewelacyjnie.

      Usuń
    2. No widzisz ja mam chyba jakieś włosy z kosmosu :) Jestem też bardzo ciekawa jak sprawdzą się te produkty, na które czekam :)

      Usuń
  7. O matko, dużo tego :D
    Powiem, że mnie ciekawią kosmetyki z BALEA i wszystkie z DM-u, więc może kiedyś się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś coś chciała to pisz do Eweliny :D

      Usuń
  8. Miałam ostatnio ochotę na ten olejek z Isany :)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo sie uzbieralo ;) Zycze udanych testow :)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne rzeczy! :) Jestem bardzo ciekawa tych odżywek z Alverde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że każda zostanie przeze mnie zrecenzowana, także 3maj kciuki :D

      Usuń
  11. Kiedy tylko zobaczyłam ten złoty pyłek w lakierowym opakowaniu od razu pomyślałam, że to jakiś paznokciowy gadżet :D
    Jednak świat potrafi mnie jeszcze zaskoczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ta pompka jakoś nam nie pasuje do paznokciowego gadżetu :D

      Usuń
  12. Wszystkie produkty są bardzo interesujące,więc nie można zdecydować się na coś konkretnego.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten pyłek wygląda super bajerancko! Super :D. Sporo nowości, mnie ciekawi Balea bo jeszcze nic nigdy nie miałam:)

    Co do Twojego komentarza- podałam cenę, jest na samym dole: ok. 35,00pln :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten jeżyk szczerze mnie zafascynował!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też dlatego go kupiłam :D No i tak jak wspomniałam, przekażę go do Blogowej Akcji Charytatywnej - będziecie miały okazję go nabyć :D

      Usuń
  15. o rany :) duuużżo tego :) mam tyle żeli.. ale może sprawię sobie isanę :D

    OdpowiedzUsuń